szpital [7]:

Ale tu zleciało. Za tydzień o tej porze będę już pewnie się pakować (albo już będę spakowana!), bo w czwartek za tydzień (17 maja) mam wynieść z pokoju do południa. A mama będzie po mnie dopiero około 16 po południu. Więc jak znam życie to pewnie w domu będziemy późno w nocy... I jeszcze jednego nie wiem: czy mama przyjedzie po mnie sama, czy z dziadkiem? A może z tatą? Nie wiem, zobaczymy. 
A teraz się poskarżę! Ooo! 
Mam wrażenie, że ta łapka mi się jeszcze mocniej spina, niż przed tym chorym szpitalem... 
I jeszcze chciałam przed przyjazdem do domu (a jakże!) pojechać do Warszawy (znowu!). I znowu mi się nie uda :'( i chyba zaraz się rozpłaczę z tego powodu. 
I boli mnie ta ręka, jak sto choler! 
Nie wiem, co mam z tym robić! Cholera! 
A teraz wybaczcie, ale idę spać! 
Jutro mam co prawda zajęcia dopiero na 9,10, ale mimo wszystko trzeba się wyspać, żeby nie wyglądać znowu jak zombie :) 
M. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tylko, żeby w sobotę się nie porzygać ich szczęściem...:

i znów to samo:

Nie jestem jeszcze niczego pewna, ale...