Posty

To wszystko jest bez sensu.
Ręka mnie tak cholernie boli, że żal mówić.
No, ale przecież nikt w tym problemu nie widzi, bo przecież "już się aż tak nie spina, poza tym przesadzasz. Ty chcesz wyjeżdżać na rehabilitację?, to ci przecież i tak w ogóle nie pomoże".
To, że nie leżę i jakoś chodzę to jest szczyt. Mój zasrany Mount Everest. Już wyżej nie mogę się wspiąć. Bo przecież i tak nic mi już nie pomoże.
Chciałabym dostać chociaż zasraną nadzieję! Tylko tyle!

Coraz częściej myślę o drezotomii. Zwłaszcza, gdy mnie tak ta ręka napiernicza. Bo to nie jest normalny ból. Ja naprawdę zniosłam wiele bólu, ale to co się ostatnio dzieje, to jest jakiś koszmar!
Może gdyby ta ręka była luźniejsza byłoby mi łatwiej. Wiem, musiałabym uczyć się wielu rzeczy od początku, ale to nie ma w tej chwili żadnego znaczenia. Chcę tylko, żeby przestało boleć!
Ostatnio bardzo często żałuję, że mieszkam na takim zadupiu!
W ogóle, że oni (pan profesorek, pan nie-doktorek, czy ktoś tam inny) zdecydowali…

Byłam u neurochirurga...

i do tej pory nie mogę wyjść z osłupienia.
Cały czas nie dochodzi do mnie, co on mi powiedział.
Stwierdził bowiem, że już nie ma ŻADNEJ nadziei dla mnie. Już nigdy nie będzie lepiej, a przynajmniej on nic nie może zrobić.
Jestem załamana. Mam ochotę wyć, krzyczeć i zwyzywać od najgorszych tamtych idiotów, dzięki którym to się stało.
Gdybym dzisiaj mogła zajechać do nie-doktorka to bym go chyba tam rozszarpała! Gołymi rękami. A raczej jedną ręką, bo przecież drugą mi spierdolił, prawda?!
Mam dość takiego życia.
Naprawdę mam dość!!!

neurolog, neurochirurg, Warszawa?

Byłam dzisiaj u neurologa.
Zmienił mi on leki na padaczkę, ale również dał mi namiary na pana profesora neurochirurga, który specjalizuje się w dystoniach, Parkinsonie, a także najróżniejszych stymulatorach. Kształcił się co prawda w Polsce, ale bardzo wcześnie wyjechał do Toronto na staż, bardzo wcześnie zrobił również profesurę, bo w tej chwili jest przed pięćdziesiątką, a już profesora ma od kilku ładnych lat.
Zobaczymy, co z tego będzie. Załapałam się do Niego bardzo, mega wcześnie, bo w przyszły poniedziałek o tej porze będę wiedziała już, co robić.
Tak, na pierwszego kwietnia, Prima Aprilis.
Dopiero teraz mnie olśniło, że ja przecież nie mam (i nie będę miała!) żadnych, świeżych badań obrazowych. Bo tomografia nic nie pokaże, a rezonans by mnie wessał ze stymulatorem :) a przy okazji pokiereszował i przysmażył.
No, i w poniedziałek będę miała wycieczkę.
Do Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
Powiem Wam potem, jak było. Trochę się cykam, ale czym byłoby ży…

pieprzona spastyczność? dystonia? czy 'tylko' Parkinson?

Dzień dobry wszystkim z pięknego Ełku.
Mnie niestety połamało. Od wtorku jestem w domu, nic mi nie pomaga. We wtorek byłam na pogotowiu, tam lekarz dał mi jakieś prochy rozluźniające i kazał następnego dnia skontaktować się z lekarzem prowadzącym. Taką diagnozę to ja sama po osiemnastu latach potrafię sobie postawić :) bez studiów medycznych.
Od kilku dni przyjmuję również zastrzyki, na szczęście mamy znajomego lekarza, więc przyjeżdża do nas do domu. Ja nie byłabym w stanie nigdzie pójść.
Ale powiem Wam, że ta moja ręka, bo to głównie ona się tak spina, bardzo mnie irytuje. Samo napięcie nie byłoby może takie najgorsze, gdyby nie ten pieprzony ból, który jest już baaaardzo irytujący, żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie.
W tym wszystkim dobre jest przynajmniej to, że jest ładna pogoda. Zaraz pewnie będą mnie wyciągać na podwórko, bo dzisiaj moja rodzinka organizuje ognisko. Nie jestem za bardzo nastawiona imprezowo, ale będą urodziny mojej siostry, więc...
Nie wiem co jeszcze mogę t…

chyba nie:

Dzisiaj cały czas nie miałam na nic siły.
Po prostu cały dzień bym przespała - gdybym tylko mogła.
Ale takiej możliwości nie miałam. Musiałam obudzić się już około 11, a już o czternastej musiałam się ogarnąć. Potem ogarnęłam swój pokój, pokój Małej. Rodziców też.
A teraz mnie niemiłosiernie boli głowa - w sensie mam ogromną migrenę.
I chce mi się cały czas płakać.
Chyba naprawdę muszę iść do psychiatry po jakieś prochy. Może by mi pomogły tylko jakieś z małą dawką dopaminy. Nie wiem. Może Seronil by mi pomógł?
Zobaczymy.
A na razie chyba zaraz znowu pójdę spać. Jeszcze tylko muszę wziąć swoje proszki, może iść pod prysznic. I spać! Tylko tego chcę.
M.

Pitu - pitu:

Dziś mieliśmy w robocie Światowy/Międzynarodowy/Ogólnopolski/JakiśTam Dzień Kebaba :)
Jedna z dziewczyn robiła zrzutkę, a potem sam szef pojechał po kebsy :)
Ogólnie dzisiaj wpisywałyśmy PITy w książkę korespondencyjną. Około dwunastej, jak A. pojechała na pocztę, to ponoć kobiety na poczcie się za głowę złapały i stwierdziły, że już jej nie lubią :) bo było ich 216.
No, jeszcze pięć razy tyle i już będzie wszystko :)
A teraz muszę iść odpocząć, bo strasznie mnie boli ręka.
M.
Dziś jest jeden z tych dni, które lepiej byłoby, gdyby się nie wydarzyły.
Boli mnie wszystko. Ręka i noga tak mi się spinają, że to jakiś dramat. Poza tym bolą mnie stawy (ale to już od kilku dni, więc luz). Najgorsze są jednak chyba te natrętne myśli.
Mam ochotę zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Nawet wziąć jakieś prochy, byleby już przestało mnie tak boleć.
I mam ochotę napisać list. Pożegnalny...
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to normalne, ale to jest silniejsze ode mnie.
Nie mam siły na to wszystko!
M.