Posty

kolejny dłuuugi dzień:

Dzisiaj był dłuuugi dzień. Zaczął się mój ostatni tydzień bez szkoły, bo już na weekendzie idę na studia.
I dzisiaj miałam też pierwszą rozmowę z panią psycholog w ośrodku. Teraz takie rozmowy będą raz w tygodniu, w poniedziałki. Mam nadzieję, że będzie mi lżej po dwóch - trzech... Na razie wiem, że muszę w poniedziałki brać chusteczki higieniczne. Bo, przynajmniej na razie, będą mi potrzebne. Dzisiaj nawet jeszcze nie doszłam do tego jak bardzo on mnie skrzywdził. Czym?
Tym, że mi naobiecywał złotych gór... A przynajmniej sprawności, a tu gówno! Ani fizycznie, ani psychicznie, a co za tym idzie mentalnie ani społecznie... I wiecznie będę wracać do tego huja! Bo nie potrafię inaczej... Przepraszam, jeśli kogoś to uraziło, ale ja już nie mogę. To, że on był takim... nawet nie potrafię go nazwać.

Ciekawa jestem czy i jak zareagowałby Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, gdyby mnie spotkał? Rozpoznałby mnie? Musiałabym mu przypominać, kim jestem? Czy, tak jak Wujek Piotr (tak będę na …
Obraz
A ja już próbowałam pływać delfinem!
I będę się tym chwalić na prawo i lewo, bo to jest wyczyn w moim wykonaniu.
A oprócz tego jeszcze zaczęłam pływać na plecach, nie tylko z nogami, ale też włączyłam do tego ręce.
Dzisiaj (zaraz) mam masaż. A potem? Zobaczymy? Na razie jest fajna pogoda, może później jeszcze pójdę na rower :)

and don't forget:

Nie jestem jeszcze niczego pewna, ale...

ale chyba jest przełom.
Do tej pory nic się nie działo z tą moją łapką. A teraz jakby jest trochę spokojniejsza i mogę nią ruszać tak, jak JA chcę.
Teraz jestem dwa razy w tygodniu umówiona z moją masażystką (cudowna Ciocia D., ale Pani wie, że ja Panią uwielbiam!), a w październiku zaczynam studia. Jestem pozytywnie nastawiona do tego roku, bo dlaczego by nie? Co w tym roku może nie wyjść? Od początku ruszę z kopyta, do sesji zimowej mam zamiar napisać pracę licencjacką - a przynajmniej jej szkic (w sensie środek i koniec), pewnie początek będę pisała na samym końcu :)

Ten weekend miałam baaardzo intensywny - jak w piątek po południu zaczęłam, tak w niedzielę dopiero wieczorem skończyłam. A co takiego robiłam? Śpiewałam. W chórze gospelowym. Były fajne warsztaty trzydniowe. Tyle, ile tam było pozytywnych emocji, to ja już dawno nie przeżyłam. I to wszystko tak skompresowane w ciągu trzech (a właściwie dwóch i pół) dni :)

Jaki ja sport mogłabym uprawiać teraz, kiedy jeszcze nie ma śni…
Wiem, dawno nic nie pisałam.
Nie będę się wykręcać, że nie miałam czasu czy coś w tym stylu.
Nie miałam o czym pisać. Może teraz będzie więcej tematów?
Moja siostrzyczka dzisiaj pierwszy raz poszła do PRAWDZIWEJ szkoły. Do pierwszej klasy szkoły podstawowej.
Zaraz będę miała masaż, a potem pewnie pojadę do miasta, ale jest mi tak zimno... Brrr...
No, ale teraz piję kawę i mam nadzieję, że mi przejdzie :)

Paulinko, trzymaj się tam i nie poddawaj!
M.

wkurzyłam się...

Wiecie, co mnie wkurza?
To, jak ludzie szczycą się tym, że są niepełnosprawni. Przed chwilą przeczytałam artykuł o tym, że dziewczyna "ma dystans do siebie i NAWET POTRAFI ŚMIAĆ SIĘ ZE SWOJEGO KALECTWA"... No do jasnej cholery! A ci, którzy nie potrafią, bo nigdy się z tą niepełnosprawnością nie pogodzili, albo ci, którzy są w totalnej dupie są mniej wartościowi? Bo oni nie śmieszkują?
Nie zgadzam się z czymś takim!

P. S. dziś miał być post o czymś zupełnie innym, ale wkurzyło mnie to, co przeczytałam!
A poza tym wczoraj wieczorem wróciłam z weekendu w Kłajpedzie, było bosko, jestem spalona jak raczek :) ale i tak było warto! Chyba najgorzej moje uda zareagowały na to spalenie, bo cały czas bolą...

Polanica - Kudowa - Wrocław i Warszawka

Obraz
W sobotę wieczorem wróciłam z uzdrowiska. W Polanicy Zdroju, koło Wrocławia. Było super. Choć byłam tam tylko tydzień, to jednak widzę postępy, jeśli chodzi o tę moją, niesforną łapkę. Miałam tam wirówkę, parafinę na tę rękę, a poza tym ćwiczenia.
Ćwiczenia były o tyle fajne, że miałam je z fajnymi panami - z panem Marcinem, któremu jestem baaaaardzo wdzięczna, chociaż wkłuwał się we mnie :) jak i z panem Kubą, który, jak się potem okazało, był tam na praktykach, a na co dzień studiował w Poznaniu (jest młodszy ode mnie). Ale powiem Wam, że było bardzo fajnie. Wstawię tu może kilka zdjęć później. Na razie jestem cały czas nie żywa. Jednak te kilka ostatnich, zarwanych nocy nie wpłynęło na mnie dobrze.
Aaa, bo jeszcze Wam nie pisałam, że znowu byłam w CZD i znowu chciałam spotkać tego faceta, tego lekarzyka. Niestety, nie było go, ale żałuję, że nie zostałam do niedzieli w tej Warszawie, bo w niedzielę właśnie miał dyżur... No, ale cóż... Trudno. Ale następnym razem mi się uda. Do trz…
Cholerka,
dzisiaj po raz pierwszy od naprawdę dłuuuuuuuuuugiego czasu pomyślałam o Panu D. jako o człowieku. Co prawda nie empatycznym, ale już jest duuuży progres.
Tak, chcę mu wybaczyć. Nawet, myślę, że już mu wybaczyłam; ale chcę go spotkać.
I z nim porozmawiać. Tak, po prostu. Bez żadnej napiny, bez spinania dupy... Bo wiem, że już nic mnie nie może spotkać z jego strony. Nawet w najgorszych scenariuszach takiego spotkania nie zakładam, że coś mogłoby pójść na tyle źle, że nerwy by mi puściły...
Mam wrażenie, że dopiero później, gdy już bym była poza Centrum, to dopiero opadłby ze mnie ten szok i dopiero wtedy bym zaczęła racjonalnie myśleć...
Ale tak, chciałabym go spotkać i powiedzieć mu tych kilka słów. Powiedzieć mu, że wybaczam, ale też proszę go o wybaczenie... Czego? Tych wszystkich złych myśli kierowanych w jego stronę.
A ja zaraz jadę do babci na obiadek.
Pa pa :)
M.