Posty

...

Dopiero teraz mogę Wam napisać cokolwiek.
Ostatnio bardzo źle się czułam, prawda? Ale chyba nawet już znam przyczynę. To znaczy nie mam jeszcze namacalnych dowodów w postaci zdjęć mojego mózgu, ale już znam przynajmniej powód drżenia mojej prawej ręki.
Jeszcze w tym miesiącu (między świętami, a Nowym Rokiem, obiecała mi tak Najlepsza Pani Doktor!) będę miała kolejną operację neurochirurgiczną.
Neurochirurdzy będą mi wstawiać nowe urządzenie do piersi. Ale jakieś inne, teraz mam Medtronic, a teraz będę miała jakieś inne... Pani Doktor mówiła mi, że teraz wstawią mi jakieś inne, ale zabijcie mnie, nie pamiętam jego nazwy.
Trochę się cykam. Bo to jednak będzie moja piąta operacja. Narkoza? Może z piętnasta... I tak dalej, i tak dalej... Ale chyba w tym wszystkim, najbardziej nie lubię cewnikowania ... Z drugiej strony, budzisz się po takiej operacji, nie można ci nic pić ani jeść (chociaż akurat jeść się nie chce) i ciąga tobą jak psem po obierkach.
I będę musiała też powiedzieć teraz, ż…

Jeszcze bardziej kopie...

Jest coraz gorzej. Coraz bardziej boli mnie głowa, ale przecież to nic. Łeb może mnie napieprzać. Ewentualnie przecież mogę zawsze wziąć piguły przeciwbólowe. Tylko, że ja już nie mogę.
Ale to nie jest taki ostry ból z którym poradziłyby sobie tabletki, ani nawet tak tępy, jak pan Kibard :) nie no, taki śmieszek się we mnie włączył, sorry :P
A przez to, że mnie tak boli, nie mogę się wziąć za nic konstruktywnego. Co więcej, chyba ta depresja też bierze się stąd, że napieprza mnie ten łeb. Już sama nie wiem... Wuj wie...
Teraz przespałabym całe życie. Gdybym się jutro nie obudziła, to byłoby spełnienie moich marzeń..
Ciao...
M.
Mam doła!
To jeszcze nie jest jeszcze typowa depresja, ale już czuję, że coś się zaczyna. Mówiłam kiedyś tutaj, że nienawidzę z całego serca tej wiochy zabitej dechami, w której mieszkam?
Jakoś niedawno minęło dziesięć lat odkąd tu mieszkamy. Na początku wszystko było fajnie. Przyjemnie i sympatycznie.
Nawet teraz od połowy marca do października jest znośnie, ale gdy nastają takie dni jak dzisiaj albo jak ostatnio, to szlag mnie trafia i kurwica strzela. Dlaczego? Bo, tak naprawdę, jestem tu uwięziona na tej wiosce!
A żeby było jeszcze bardziej dołująco, to nie mam nawet do kogo mordy otworzyć!
Nawet do nikogo zadzwonić nie mogę. Z resztą o tej porze to już tylko chyba, gdybym była pijana to by przeszło :)
I boli mnie znowu ręka. Już naprawdę nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. To wszystko mnie wkurza. I jestem bezsilna.
Mam wrażenie, że cofnęłam się z tą ręką. W sensie nawet to, co miałam przy ostatnim pobycie w Ameryce było duuużo lepszym wynikiem od tego, co jest teraz?
Czy to…

Miałam wypadek!

Nienawidzę takiej pogody.
Wczoraj wieczorem, gdy wychodziłam już od ciotki, można by rzec, że się wypieprzyłam na schodach. Ale było to tak niefortunne, że wypieprzyłam się na prawą, tę moją niesprawną łapkę. Byłam pewna, że przynajmniej uszkodziłam łokieć. Że nawet jeśli nie połamałam kości promieniowej, to na bank coś w ten łokieć zrobiłam. I rozgiąć (ani zgiąć)nie mogę go do tej pory.
A zaraz muszę się ubierać, ogarnąć, bo mam dzisiaj koncert Luxtorpedy. Idę z Ciocią-Klocią :)

A jeszcze wczoraj, jak byłam na tym pogotowiu, to zajmowała się mną lekarka dyżurna oraz pielęgniarz, fajny, przystojny, młody facet.
W pewnym momencie wpadła do gabinetu inna pielęgniarka i jej tekst mnie zabił: "gdzie jest siostra z jajami?"
Myślałam, że tam umrę ze śmiechu :)
Dobra, spadam :)
M.
Mam dwa tygodnie na napisanie (od nowa) 15 stron pracy licencjackiej. Nie mam pojęcia, jak ja to zrobię, bo żeby to zrobić, muszę jechać gdzieś do biblioteki jakiejś większej, gdzie nic by mnie nie rozpraszało i może tam zacząć pisać, gdzie na miejscu miałabym dostęp do książek?
Na razie muszę pisać takie pierdoły o prowadzeniu logistyki w tego typu firmie.

A teraz byłam na basenie. Kompletnie nie mam siły, bo dzisiaj naprawdę zmęczyłam się pływając. A potem jeszcze zrobiło mi się słabo, jak byłam w saunie.
Naprawdę nie mogę wziąć się za pisanie tej pieprzonej pracy...

A jutro idę do fryzjera. Zrobię sobie fryzurę taką, jaką ma taka aktorka hiszpańska chyba, Ursula Corberó. Taką blond. Omg, muszę iść spać, bo normalnie już nic nie widzę :)
Paaa...
M.

Mocne postanowienie poprawy!!!

Dzisiaj definitywnie stwierdziłam, że MUSZĘ wziąć się za siebie!
Zaraz napiszę mejla do programu Au Pair (in GB), kilka dni temu napisałam do programu, w którym (być może) będę pozować w roli modelki (takiej "plus size").
A to wszystko dzięki Nick'owi.
Ten facet tak mnie, cholera jasna, natchnął, że muszę spróbować!
Bo kto nie próbuje, ten nie pije szampana, prawda?
A teraz biorę się za pisanie pracy licencjackiej, bo jak jej nie napiszę, to w dupę pojadę!
Ale to wszystko to nic. Bo nie robię tego, tak naprawdę, dla siebie.
Robię to dla Niego.
Tak wiem, to jest idiotyczne, ale... ale właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że naprawdę chciałabym w końcu napisać tę pracę, obronić ją i złożyć Mu w hołdzie. Tak mogę napisać?
Bo to dzięki Niemu (a może przez Niego?) żyję!
I naprawdę chciałabym zrealizować się w tym życiu.

M.
Dzisiaj jest mi smutno.
Jest mi smutno, gdy wspominam wielu wspaniałych ludzi, których poznałam dzięki Internetowi, a z którymi nie miałam okazji spotkać się osobiście.
Dzięki Nim i ich historiom dowiedziałam się, że trzeba szanować życie.
Dziękuję Wam za to, że byliście.
Chciałabym również podziękować wszystkim, dzięki którym jestem tu, gdzie jestem.
Piszę w języku polskim.
I nie jestem pod żadnym zaborem, nie jestem zniewolona.
To dzięki tym, którzy przelewali swoją krew teraz my, jako wolni ludzie, możemy się kształcić, zdobywać doświadczenie i nie jesteśmy represjonowani.
DZIĘKUJĘ.

M.