Posty

Szczyrk - powrót:

Już niedługo powrót.
Do rzeczywistości.
Do obowiązków.
Do domu.
Do Ełku.
Tutaj, w Szczyrku, jest fajnie. Przyjemnie. Mimo, że denerwuje mnie kilka rzeczy tutaj, ale to nic. Nie chcę (i chyba też nie mogę, cholera wie, kto mnie czyta?) wymieniać, co mnie irytuje... Bo nie w tym jest kwintesencja tego wszystkiego...
Jeszcze parę dni temu myślałam, że jak będę wracać z tego Szczyrku, to "wstąpię" na chwilę do Centrum. Potem jednak zdałam sobie sprawę, że nie mam na to szans. Ale to nic. To, że teraz tam nie pojadę, to nic nie znaczy.
Chciałabym tam pojechać w styczniu. Albo piętnastego, tak jak tam trafiłam osiemnaście lat temu, albo dwudziestego trzeciego - tak jak się narodziłam - po raz drugi... Już w niesprawnym ciele, zniekształconym, szpetnym... W ciele, którego nie chciałam.
Nie wiem dlaczego, ale znowu pojawiają się w mojej głowie jakieś takie czarne myśli. Bardzo czarne, bardzo mroczne...
Ciekawa jestem, jak potoczyłoby się życie moich bliskich, gdyby mnie teraz zabrak…

Szczyrk

Ale wczoraj było CUDOWNIE!!!
Normalnie nie macie pojęcia! Już rano usiadłam sobie z panią B., wypiłam sobie z nią kawę -mega. Potem były zabiegi (znowu miałam masaż z tym przystojnym panem, ale już wiem przynajmniej, jak ma na imię :) Później natomiast, już po całym dniu, ogarnięciu wszystkiego i tak dalej, poszłyśmy (tak, MY, piszę w liczbie mnogiej, bo poznałam tu świetne kobiety!) na balety. Pani B. dość szybko się z nich zmyła, ale MY zostałyśmy do końca. Nawet tańczyłam. Co jest u mnie nienormalne. N. - góralka z pochodzenia i charakterku jest po prostu bezbłędna. Potrafi tak rozbawić towarzystwo... A jutro jedziemy na wycieczkę. Już się na nią zapisałam. I będzie fajnie.
Może rzeczywiście przywiozę mamuśce stąd jakiegoś górala. Jeśli N. spełni swoje "groźby" to na pewno. Już ją polubiłam, skubaną.

M.

Szczyrk :)

Jednak ja naprawdę lubię otaczać się ładnymi ludźmi oraz rzeczami.
Chyba w końcu Siła Wyższa wysłuchała moich modłów, bo postawiła na mojej drodze takiego przystojnego jak milion dolarów i bardzo sympatycznego pana masażystę. Naprawdę jest mega!
Dobra, to był tylko wstęp. Teraz przejdę do przywitania.
A więc: cześć wszystkim.
Przyjechałam w środę do Szczyrku na dwa tygodnie na rehabilitację. Zobaczymy, jak tu będzie, na razie nie mogę narzekać :)
Poznałam już kilka osób. Chodzę grzecznie na zabiegi, na ćwiczenia, tylko kolacji nie jem. Jakoś tak... Może schudnę? To jedno z moich największych marzeń. Większe jest na tę chwilę znaleźć kogoś, z kim mogłabym... umawiać się na kawy (vel. herbaty) bez ograniczeń. Wy świntuchy! 

Tak szczerze, to powiem Wam w tajemnicy, że ja już nie wierzę, żeby miało być kiedykolwiek lepiej z tą moją ręką, albo z nogą. Zdałam sobie z tego sprawę jakiś rok, no może półtorej roku po tej ostatniej operacji, kiedy już miały się te ruchy dystoniczne wyciszyć do …
Nie mam siły. Jestem tak kompletnie wykończona, że aż mi słabo. Teraz siedzę z siostrą, ale ona jest u siebie w pokoju, bawi się i jest ok.
Za tydzień jadę do tego Szczyrku. Ale już obczaiłam ciapągi, busy i tak dalej...
Także mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Dobra, muszę iść pod prysznic.
I iść spać, bo jutro znowu arbait...

M.
ZDAŁAM! ZDAŁAM! ZDAŁAM!
Tak, zdałam! Dzisiaj o godzinie 15.30 byłam po egzaminie! I byłam tak szczęśliwa! Chociaż tak mnie łeb nachrzaniał, ale to nic. Jestem w szoku. Jestem z tego powodu tak cholernie dumna i taki ogromny ciężar spadł mi z serducha! OMG!
A teraz będę zaraz świętować!
Bo mam dwa powody! Bo dostałam też moją pierwszą wypłatę. Nie jest co prawda jakaś imponująca, ale moja! A za dwa tygodnie odbieram swój dokumencik.

M.
Mam już termin egzaminu na prawko!!!
Jestem z tego powodu tak bardzo szczęśliwa... Masakra!
Właśnie przytruchtałam z placu manewrowego do domu, takie "wypady" jeszcze będę musiała zrobić trzy razy i dziewiętnastego o godzinie dwunastej będę miała egzamin. Oczywiście praktyczny. Ale już nie mogę się doczekać. A teraz tak mnie ręka napieprza, że mam ochotę ją sobie odgryźć. Cały dzień tak bardzo mi się napinała... Masakra!
No, ale trudno.
A teraz kompletnie nie mam siły. Chyba zaraz położę się i może zdrzemnę?
M.

żeby nie było zbyt różowo:

Przed chwilą zauważyłam, że znowu pojawiły się u mnie takie dość spore ruchy mimowolne, a już od paru ładnych dni mam tak spiętą zarówno rękę, jak i nogę, że nie wiem, czy nie umówić się znowu na Jaczewskiego... Kurcze, w grudniu będzie dwa lata od operacji, która miała to wszystko zniwelować niemal do zera. A tu gówno!
Nie mówię, że nie jest lepiej, ale chciałabym, żeby było dobrze. A do "dobrze" to jeszcze daleka droga.
Wiem, że do października tam na pewno nie pojadę, bo musiałabym wziąć wolne przynajmniej dwa-trzy dni, a na tyle nie mogę sobie pozwolić. Ale jeśli nie przedłużą mi umowy w tym biurze, ale dostanę się na dalsze studia, to może w listopadzie bym sobie taki wypadzik zrobiła. Przy okazji bym odwiedziła może Agę? Zobaczymy.
Na razie nie ma co planować tak daleko, bo kto wie, co może przynieść jutrzejszy dzień?

M.

P.S. mam jakieś takie dziwne zapalenie krtani (?), teraz i tak już jest lepiej, bo mam "tylko" potężną chrypkę, ale w zeszłym tygodniu to ja…