Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017
Cholerka,
dzisiaj po raz pierwszy od naprawdę dłuuuuuuuuuugiego czasu pomyślałam o Panu D. jako o człowieku. Co prawda nie empatycznym, ale już jest duuuży progres.
Tak, chcę mu wybaczyć. Nawet, myślę, że już mu wybaczyłam; ale chcę go spotkać.
I z nim porozmawiać. Tak, po prostu. Bez żadnej napiny, bez spinania dupy... Bo wiem, że już nic mnie nie może spotkać z jego strony. Nawet w najgorszych scenariuszach takiego spotkania nie zakładam, że coś mogłoby pójść na tyle źle, że nerwy by mi puściły...
Mam wrażenie, że dopiero później, gdy już bym była poza Centrum, to dopiero opadłby ze mnie ten szok i dopiero wtedy bym zaczęła racjonalnie myśleć...
Ale tak, chciałabym go spotkać i powiedzieć mu tych kilka słów. Powiedzieć mu, że wybaczam, ale też proszę go o wybaczenie... Czego? Tych wszystkich złych myśli kierowanych w jego stronę.
A ja zaraz jadę do babci na obiadek.
Pa pa :)
M.

praca moich marzeń:

Jutro wyjeżdża moja Rodzicielka. Jeśli ja wytrzymam te pieprzone trzy tygodnie w domu z tym małym gnojem to będzie sukces. Jeśli nie wyląduje w psychiatryku na silnych lekach, to będzie moja eudajmonia.
Już mnie ten gnojek wkurwia, a jeszcze Mama nie wyjechała.

Dzisiaj złożyłam swoje CV do biura, w którym chciałabym pracować. Bardzo bym chciała, aby zaprosili mnie na rozmowę kwalifikacyjną i powiedzieli, że za dwa - trzy dni mam się stawić w robocie. To znaczy to nie jest biuro, ale złożyłam podanie o przyjęcie mnie na stanowisko sekretarki, więc... samo przez się się rozumie, że... no, mam nadzieję, że mnie rozumiecie.
Nawet przetrwałabym to, gdyby mi dyrekcja powiedziała, że mam przychodzić na siódmą rano. Jakoś bym to przełknęła. Nie byłoby łatwo, ale bym do tego przywykła. Oby tylko tam się zaczepić.
Okej, to "biuro" nie jest wcale biurem, ale Izbą Przyjęć. I tak, jak dobrze możecie myśleć jest w Warszawie. Jeszcze nikomu o tym nie mówiłam, bo też nie będę nikomu o tym m…