praca moich marzeń:

Jutro wyjeżdża moja Rodzicielka. Jeśli ja wytrzymam te pieprzone trzy tygodnie w domu z tym małym gnojem to będzie sukces. Jeśli nie wyląduje w psychiatryku na silnych lekach, to będzie moja eudajmonia.
Już mnie ten gnojek wkurwia, a jeszcze Mama nie wyjechała.

Dzisiaj złożyłam swoje CV do biura, w którym chciałabym pracować. Bardzo bym chciała, aby zaprosili mnie na rozmowę kwalifikacyjną i powiedzieli, że za dwa - trzy dni mam się stawić w robocie. To znaczy to nie jest biuro, ale złożyłam podanie o przyjęcie mnie na stanowisko sekretarki, więc... samo przez się się rozumie, że... no, mam nadzieję, że mnie rozumiecie.
Nawet przetrwałabym to, gdyby mi dyrekcja powiedziała, że mam przychodzić na siódmą rano. Jakoś bym to przełknęła. Nie byłoby łatwo, ale bym do tego przywykła. Oby tylko tam się zaczepić.
Okej, to "biuro" nie jest wcale biurem, ale Izbą Przyjęć. I tak, jak dobrze możecie myśleć jest w Warszawie. Jeszcze nikomu o tym nie mówiłam, bo też nie będę nikomu o tym mówić dopóki czegoś nie będę wiedziała na 100%. Albo przynajmniej 99.

A tak poza tym, gdybym tam wyjechała, skończyłaby się w moim życiu ta chora sytuacja. Nie mam i nigdy nie chcę mieć dzieci. I gdyby mi coś takiego odbiło - błagam Was, wybijcie mi to ze łba! Pokażcie mi TEN post, czy coś... Jestem tak wkurzona na tego małego gnoja, że to jakaś paranoja. Chociaż może gdyby Młoda była moją córką? Nie... Dobra...
Chciałam się właściwie Wam tylko pochwalić w tym poście tą ofertą pracy.. Trzymajcie kciuki!
Paa..
M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

i znów to samo:

tylko, żeby w sobotę się nie porzygać ich szczęściem...:

kurcze...: