Cholerka,
dzisiaj po raz pierwszy od naprawdę dłuuuuuuuuuugiego czasu pomyślałam o Panu D. jako o człowieku. Co prawda nie empatycznym, ale już jest duuuży progres.
Tak, chcę mu wybaczyć. Nawet, myślę, że już mu wybaczyłam; ale chcę go spotkać.
I z nim porozmawiać. Tak, po prostu. Bez żadnej napiny, bez spinania dupy... Bo wiem, że już nic mnie nie może spotkać z jego strony. Nawet w najgorszych scenariuszach takiego spotkania nie zakładam, że coś mogłoby pójść na tyle źle, że nerwy by mi puściły...
Mam wrażenie, że dopiero później, gdy już bym była poza Centrum, to dopiero opadłby ze mnie ten szok i dopiero wtedy bym zaczęła racjonalnie myśleć...
Ale tak, chciałabym go spotkać i powiedzieć mu tych kilka słów. Powiedzieć mu, że wybaczam, ale też proszę go o wybaczenie... Czego? Tych wszystkich złych myśli kierowanych w jego stronę.
A ja zaraz jadę do babci na obiadek.
Pa pa :)
M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

i znów to samo:

kurcze...:

tylko, żeby w sobotę się nie porzygać ich szczęściem...: