Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2018

Miałam wypadek!

Nienawidzę takiej pogody.
Wczoraj wieczorem, gdy wychodziłam już od ciotki, można by rzec, że się wypieprzyłam na schodach. Ale było to tak niefortunne, że wypieprzyłam się na prawą, tę moją niesprawną łapkę. Byłam pewna, że przynajmniej uszkodziłam łokieć. Że nawet jeśli nie połamałam kości promieniowej, to na bank coś w ten łokieć zrobiłam. I rozgiąć (ani zgiąć)nie mogę go do tej pory.
A zaraz muszę się ubierać, ogarnąć, bo mam dzisiaj koncert Luxtorpedy. Idę z Ciocią-Klocią :)

A jeszcze wczoraj, jak byłam na tym pogotowiu, to zajmowała się mną lekarka dyżurna oraz pielęgniarz, fajny, przystojny, młody facet.
W pewnym momencie wpadła do gabinetu inna pielęgniarka i jej tekst mnie zabił: "gdzie jest siostra z jajami?"
Myślałam, że tam umrę ze śmiechu :)
Dobra, spadam :)
M.
Mam dwa tygodnie na napisanie (od nowa) 15 stron pracy licencjackiej. Nie mam pojęcia, jak ja to zrobię, bo żeby to zrobić, muszę jechać gdzieś do biblioteki jakiejś większej, gdzie nic by mnie nie rozpraszało i może tam zacząć pisać, gdzie na miejscu miałabym dostęp do książek?
Na razie muszę pisać takie pierdoły o prowadzeniu logistyki w tego typu firmie.

A teraz byłam na basenie. Kompletnie nie mam siły, bo dzisiaj naprawdę zmęczyłam się pływając. A potem jeszcze zrobiło mi się słabo, jak byłam w saunie.
Naprawdę nie mogę wziąć się za pisanie tej pieprzonej pracy...

A jutro idę do fryzjera. Zrobię sobie fryzurę taką, jaką ma taka aktorka hiszpańska chyba, Ursula Corberó. Taką blond. Omg, muszę iść spać, bo normalnie już nic nie widzę :)
Paaa...
M.

Mocne postanowienie poprawy!!!

Dzisiaj definitywnie stwierdziłam, że MUSZĘ wziąć się za siebie!
Zaraz napiszę mejla do programu Au Pair (in GB), kilka dni temu napisałam do programu, w którym (być może) będę pozować w roli modelki (takiej "plus size").
A to wszystko dzięki Nick'owi.
Ten facet tak mnie, cholera jasna, natchnął, że muszę spróbować!
Bo kto nie próbuje, ten nie pije szampana, prawda?
A teraz biorę się za pisanie pracy licencjackiej, bo jak jej nie napiszę, to w dupę pojadę!
Ale to wszystko to nic. Bo nie robię tego, tak naprawdę, dla siebie.
Robię to dla Niego.
Tak wiem, to jest idiotyczne, ale... ale właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że naprawdę chciałabym w końcu napisać tę pracę, obronić ją i złożyć Mu w hołdzie. Tak mogę napisać?
Bo to dzięki Niemu (a może przez Niego?) żyję!
I naprawdę chciałabym zrealizować się w tym życiu.

M.
Dzisiaj jest mi smutno.
Jest mi smutno, gdy wspominam wielu wspaniałych ludzi, których poznałam dzięki Internetowi, a z którymi nie miałam okazji spotkać się osobiście.
Dzięki Nim i ich historiom dowiedziałam się, że trzeba szanować życie.
Dziękuję Wam za to, że byliście.
Chciałabym również podziękować wszystkim, dzięki którym jestem tu, gdzie jestem.
Piszę w języku polskim.
I nie jestem pod żadnym zaborem, nie jestem zniewolona.
To dzięki tym, którzy przelewali swoją krew teraz my, jako wolni ludzie, możemy się kształcić, zdobywać doświadczenie i nie jesteśmy represjonowani.
DZIĘKUJĘ.

M.