szpital [3]:

nic mi się dzisiaj nie chce. Kompletnie. Nawet nie chce mi się nigdzie iść, to siedzę w pokoju i oglądam jakieś pierdołowate kabarety.
Wczoraj myślałam, że mnie szlag trafi. Znowu!
Musiałam uzbroić się w masę cierpliwości, bo nie dość, że pani starsza, notorycznie nie wyłącza światła (bo zasypia), to jeszcze wczoraj zaczęła chrapać! No szlag!
Nie chce mi się też z nikim gadać, więc siedzę właściwie sama, popijam colę (wiem, niezdrowo!) i tyle. Utknęłam w drugim rozdziale mojej pracy, nie wiem, co mam tam napisać. W sensie jak to ubrać ładnie w słowa.
A teraz nie zostało mi nic innego, jak tylko zaraz położyć się do łóżka.
Już chciałabym być w domu. I zacząć jazdę. Ewentualnie, po prostu, zmienić nawet tutaj pokój... No, ale przecież nie można mieć wszystkiego!

M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tylko, żeby w sobotę się nie porzygać ich szczęściem...:

Wyjechałam!

Nie jestem jeszcze niczego pewna, ale...