Przeżyłam!
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Ale też... Hm bawiłam się nawet dobrze, o dziwo...
Tak poza tym, że było kilka małych spięć i nieporozumień, o których nie chcę tu pisać, bo wiem, że czytają to osoby, którym nie chciałabym mówić o swoich uczuciach zbyt wiele...
Dzisiaj znowu przeczytałam opowiadanko, które pisałam kilka lat temu, przed drugą sesją na KULU.
I znów w oczach miałam łzy.
Muszę tam wrócić! I na KUL i do CZD. Jeszcze rok i będę nad tym myśleć. A właściwie trochę wcześniej, bo jakoś przed zakończeniem roku akademickiego, zaczyna się nabór na uczelnie wyższe.
I może wszystko wróci do normy? Z moją psycho, bo przecież nigdy więcej nie będę sprawna na ciele. Ale przynajmniej moja psychika wróciłaby do normy.
Tam wiedziałabym, gdzie szukać pomocy. I nie bałabym się zwrócić o tą pomoc. Kierunek Furmańska, albo od razu Abramowice. I nie wstydziłabym się poprosić o tę pomoc.
A tak? Nie wiem...
Wiem tylko jedno: teraz muszę napisać tą głupią pracę licencjacką, zdać jeszcze dwie sesje na WSFiZie, a na koniec dostać się znowu na ten KUL.

Dobra, mam dość. Idę oglądać Spider-Mana :D
M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

i znów to samo:

tylko, żeby w sobotę się nie porzygać ich szczęściem...:

kurcze...: